Lotów ciąg dalszy.

Trochę obawiałam się kolejnego lotu z Yodą, zwłaszcza, że tym razem na pokładzie mieliśmy spędzić prawie trzy godziny.

Obyło się jednak bez dramatów. Yoda zjadł i zasnął niemal po samym starcie. Obudził się już po lądowaniu. Co jest zadziwiające nie przez ograniczoną przestrzeń ale nadawane przez głośniki ogłoszenia parafialne co 30 minut.

Ja po raz kolejny przekonałam się, że jestem za stara na latanie Ryanairem. Lotnisko w Modlinie wygląda jak obóz przejściowy dla uchodźców. Ludzie siedzą gdzie się da – z braku krzeseł głownie na podłodze. Dzieci biegają, bawią się lub płaczą. Kolejki tworzą się wszędzie z wyjątkiem sklepów sprzedających małe butelki wody KB za 6 złotych.

Nosidełko Tula sprawdza się znakomicie podczas stania w kolejkach oraz wyścigu do wejścia na pokład. Worek na wózek i fotelik też spełnił swoje zadania bo wszystkie części doleciały w całości. Udało nam się też przemycić w nim namiot do spania młodego.

Yoda pokochał srebrne poręcze w hotelowej wannie. Nie wiedział czy ma za nie ciągnąć, oglądać czy się do nich przyssać. Po raz kolejny obsługa stanęła na wysokości zadania oferując nam łóżeczko turystyczne. Niestety Yoda gardzi takimi meblami. Co się dziwić skoro może mieć do dyspozycji wielkie miękkie łóżko z rodzicami…

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s