Różowo-kolorowo-czarno to widzę.

To był taki przyjemny dzień. Po śniadaniu zabrałam Yodę na spotkanie z pracującymi mamami i ich dziećmi w jednej z ulubionych kawiarni przyjaznych maluchom. Poznaliśmy nowych przyjaciół z rożnych krajów i rozmowa toczyła się tak dobrze, że spędziliśmy razem ponad cztery godziny. W tym czasie razem jedliśmy, piliśmy lemoniadę, wymienialiśmy się doświadczeniami. Dzieci bawiły się, razem i oddzielnie, cycały i spały. Pięć dorosłych osób z trzech różnych krajów spotkało się po raz pierwszy w życiu i dogadywało bez problemu.

Wracając do domu autobusem rozmawiałam z tatą Yody (jak zawsze po angielsku) o tym, że cieszy nas różnorodność ludzi wokół naszego syna. Policzyłam kraje z których pochodzą znajomi i przyjaciele – bez Polski – 15 (Anglia, Bułgaria, Francja, Hiszpania, Izrael, Kanada, Malezja, Niemcy, Afryka Południowa, Rosja, Szwajcaria, Stany Zjednoczone, Szkocja, Ukraina, Włochy). Część poznaliśmy podczas zajęć szkoły rodzenia, innych w szpitalu, niektórzy są naszymi sąsiadami lub członkami rodziny w Wielkiej Brytanii. Trzech szkockich przyjaciół mojego męża ma żony lub dziewczyny z Polski a kolejnych trzech partnerki spoza Wysp. Na pierwszych urodzinach koleżanki Yody sto lat śpiewano w trzech językach.

Wiemy skąd pochodzimy i co kochamy a co nas irytuje w naszych krajach i kulturach. Chcemy aby Yoda mógł korzystać z tego mogą mu zaoferować zarówno Polska jak i Wielka Brytania ale to różnorodność naszych przyjaciół wydaje się być w tej chwili najciekawsza bo w różnych miejscach różnie radzimy sobie z wyzwaniami rodzicielstwa. Dostałam fajny przepis na curry dla Yody od koleżanki ze Stanów ale to bułgarski przepis na ciasteczka do ząbkowania jest teraz na topie. Ciekawi mnie co maluchy jedzą w innych miejscach na Świecie i jak  wygląda ich wychowanie, kładzenie spać i zabawki. Bez problemu urządzany wypady  do kina w grupach mam z rożnych krajów – o ile multikino nie wybierze kolejnej polskiej tragicznej komedii w danym tygodniu.

Jak dotąd nie było znaczących konfliktów. Obserwuję i porównuję jak wychowują dzieci rodzice z Polski i innych krajów – ani lepiej ani gorzej. Wydaje się, że wszystko idzie we właściwym kierunku i przynajmniej w dużym mieście jest miejsce na dobrze działająca wielokulturowość.

A potem wracam do domu, znajduję ten artykuł: http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/profesor-uw-pobity-za-mowienie-po-niemiecku-nie-spodobalo,3851886,artgal,t,id,tm.html i zaczynam się zastanawiać: czy to ja żyję w utopii czy Świat zaczyna wariować?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s