Jak próbujemy nie chorować

Wybraliśmy się dzisiaj do znajomych na imprezę. Brnąc w deszczu przez kałuże myślałam z przekąsem  – dobrze, że nie jesteśmy w Edynburgu, ciekawe co jeszcze nas tu zaatakuje. I wtedy spadł grad.

Październik nie rozpieszcza ale staramy się z Yodą nie poddawać i wychodzić codziennie. Odkąd samo rozbijanie się wózkiem robi się już dla niego nudnawe postanowiłam zakupić odpowiednią odzież ochronną. Ponieważ nie jest jeszcze bardzo zimno i próbuję, wbrew naszej lokalnej tradycji, nie przegrzewać małego, kupiłam nieprzemakalny kombinezon bez ocieplenia – o taki, niestety trochę drożej niż widać. Na razie się sprawdza, jest lekki, dość miękki i na zdecydowanie wodoodporny – testowany na czworaka. Nie inwestowałam w te najlepszej jakości firmy RIMA bo nie sądzę abyśmy w tym sezonie jeszcze dużo go używali ale nie wykluczam tego zakupu. Mamy ocieplane buto-skarpety tej firmy i są niezastąpione kiedy korzystamy z nosidła.

Ponieważ Yoda od urodzenia szybko się wychładzał kupiłam mu trochę ubranek z wełny merynosa. Zupełnie oszalałam na punkcie tego materiału. Jest ciepły ale młody się nie poci bo wełna dobrze odprowadza wilgoć. Nie drapie i nigdy nie było u nas reakcji alergicznej ale dla wrażliwców są oczywiście syntetyczne wersje bielizny termicznej. Zamiast dwóch lub wiecej warstw bawełny ubieram go w jedno wełniane body i to wystarcza. Wszystkie nadają się do prania w pralce. Z kupnem jest nieco gorzej. Nie dość, że w polskich sklepach rzadko mozna dostać to i ceny są kosmiczne. Większość naszej kolekcji jest używana, znaleziona na Allegro, OLX lub w ciuchlandach. Moje ulubione wypróbowane marki to JANUS, JOHA oraz TOM&TRINE.


Tutaj jest bardzo konkretny artykuł mamy mieszkającej w Norwegii o tym jak ubierać dzieci w niepogodę.

Mimo, że nie unikamy miejsc publicznych i wychodzenia kiedy brzydko na dworze udało nam na razie się uniknąć chorowania. To znaczy Yodzie bo ja i jego ojciec w tym roku już zaliczyliśmy swoje przeziębienia. Nie liczę oczywiście sporadycznie cieknącego nosa bo od kiedy  zaczęli grzać to powtarzający się problem. Dobry artykuł jak sobie radzić jest tu. My działamy raczej prewencyjne:

  1.  Staramy się systematyczne wietrzyć mieszkanie i co wieczór pokój Yody przed snem.
  2. Od dawna używamy nawilżacza w nocy. Ponieważ mamy koty zdecydowałyśmy się na parowy a nie soniczny co jest dobre jeśli chodzi o termiczne redukowanie bakterii ale przy twardej wodzie jest trudne do utrzymania w czystości i nagrzewa pomieszczenie.
  3. Staramy się aby temperatura w pokoju nie była za wysoka a zwykle pomiędzy 20 a 22 stopnie.
  4. Używamy wody morskiej w aerozolu do nosa i ewentualnie aspiratora (Frida) jeśli widzę, że coś mu zalega w nosie i przeszkadza w oddychaniu.
  5. Kiedy my chorowaliśmy kurowałam się inhalacjami z soli fizjologicznej i Yoda też prewencyjnie musiał powdychać. Kupiłam nebulizator Rossmax na100 polecany przez lekarza i mamę dwóch maluchów ze względu na możliwość podawania leków wziewnych ale na szczęście nie było jeszcze takiej konieczności.
  6. Młody dostaje codziennie tran. Bałam się, że podawanie będzie walką bo w smaku jest dość obrzydliwy ale Yoda go uwielbia. Ekscytuje się jak tylko widzi, że wyjmuję butelkę z lodówki i najchętniej wchłonął by całą porcję razem z pipetą. Uwielbia ten smak. Może dlatego, że wychowuje się z dwoma kotami.

Mam nadzieję, że komuś przyda się ten wpis. Dajcie znać jakie są wasze wypróbowane sposobu na nieprzeziębianie się.

To NIE jest artykuł sponsorowany.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s