Jak wybrać fotelik samochodowy i nie zwariować?

Powinnam odpowiedzieć – mnie nie pytajcie bo, po tym w czym zdecydowałam się wozić Yodę, większość przyjaciół i praktycznie cała rodzina stwierdziła, że jestem wariatką.

IMG_3662.jpg
Yoda w foteliku Klippan Kiss 2 Plus podczas podróży pociągiem do Sosnowca.

Wszyscy wiedzą, że noworodki powinno się wozić samochodem w specjalnej kołysce/łupince/nosidle/koszu. Pierwsze podróże z i do szpitali Yoda odbył w pożyczonym elemencie z zestawu wózkowego 3w1. Potem kupiłam używany fotelik Cybex Aton bo miał dobre wyniki w testach bezpieczeństwa. Teraz wiem, że żadna opcja nie była właściwa. Pierwszy nie miał odpowiednich atestów a drugi gwarancji bezwypadkowości.

 

 

 

 

Nadrobiłam zaległości przy wyborze kolejnego fotelika, który kupiłam krótko po operacji serca Yody. Ponieważ miał otwieraną klatkę piersiową i mostek się nadal zrastał szukałam rozwiązania chroniącego te części ciała w razie wypadku. Tak trafiłam na magiczne trzy litery RWF (Rear View Facing czyli tyłem do przodu). Poniżej link dlaczego Yoda będzie jeździć tyłem tak długo jak się da.

Uwaga ten link może cię przerazić.

Wybór modelu nie był łatwy z kilku powodów. Fotelik należy dopasować jednocześnie do rozmiarów dziecka oraz możliwości samochodu (wielkość, mocowanie na pasy/isofix/tethery/pasy kotwiczące, pochylenie kanapy etc.) My korzystamy z kilku różnych samochodów wiec musieliśmy wybrać model uniwersalny, który daje się bezpiecznie i w miarę łatwo instalować. Montowałam go już w pięciu samochodach, w tym jednej taksówce – mina Pana taksówkarza, kiedy pokazałam mu, że ma w siedzeniach zamontowane specjalne zaczepy była bezcenna.  Za każdym razem miałam wrażenie, że fotelik był stabilny. Nie zajmuje to też tak dużo czasu jak myślałam.

Najlepszym pomysłem jest podjechanie do sklepu i włożenie dziecka do fotelika oraz fotelika do samochodu. Warto to zrobić w miejscu, które zajmuje się głównie dopasowywaniem i sprzedażą fotelików. W Warszawie znalazłam i odwiedziłam dwa takie miejsca – oba są godne polecenia: osiem gwiazdek i tyłem. Ostatecznie zakupu dokonałam w salonie tyłem ale tylko dlatego, że zwolniła się czyjaś rezerwacja i miałam fotelik od ręki. W obu wybór i poziom obsługi był fantastyczny. Nie polecam sklepów zajmujących się sprzedażą wszystkiego dla dzieci ponieważ bardzo często sprzedawcy zwyczajnie nie znają się na fotelikach, nie potrafią doradzić jak je wybrać oraz zamontować oraz nie zawsze mają chęć wychodzić z nami ze sklepu do samochodu a bez tego nie bardzo się da wypróbować fotelik.

Na zdjęciu po prawej widać dwa foteliki, które rozważałam ze względu na ich uniwersalność Klippan Kiss 2 Plus oraz Joie Stages. Ostatecznie wybrałam Klippana z trzech powodów:

  1. bezpieczniejszy – zaliczył TEST PLUS oraz dostał 4* w testach bezpieczeństwa ADAC
  2. wygodniejszy – więcej miejsca na nogi wiec jest szansa, że Yoda pojeździ nim dłużej
  3. łatwiejszy w montażu – daje się stosunkowo bezproblemowo zamontować zarówno na isofix jak i niezbyt długim pasem dwu lub trzypunktowym.

Niestety, jak każdy,  ma też wady.

Mój mąż, który często musi wnosić go na trzecie piętro narzeka na jego ciężar – sama rama to ponad 10 kg a fotelik około 5 wiec razem to piętnastokilogramowe, nieporęczne bydlę. Dla tych co montują go w samochodzie raz to nie problem ale my trochę musimy walczyć za każdym razem kiedy go przenosimy. Podczas naszych wyjazdów kontrolnych do szpitala w Sosnowcu wożę go pociągiem i bardzo przydatna jest torba służąca też za  pokrowiec w samochodzie – Yoda nie ma możliwości pobrudzić wtedy oparcia bucikami. Do 10 kg możne też podnosić sam fotelik za pomocą wysuwanych łapek lub ciągnąć za teleskopową rączkę ale to opcja jedynie na łaskie, równe powierzchnie bo kółka są malutkie i twarde.

Wykonanie jest bardzo porządne – metal i mocny plastik ale widać, że projektanci skupili się na bezpieczeństwie i wytrzymałości bo jest dosyć brzydki i niepraktyczny – ciężko się rozmontowuje zagłówek, pokrycie nie jest łatwe do zdejmowania do prania, pasy trudno poluzować kiedy dziecko w nim siedzi, wysuwane łapki i rączka chodzą dość niestabilnie.

Ponieważ montowany jest tylko tyłem posłuży dziecku jedynie do około 18 kg lub 4 roku życia. W przypadku drobnego Yody możliwie, że nieco dłużej ale bez pewności co biorąc pod uwagę jego wysoką cenę może się wydawać mało ekonomiczne. Trochę żałuję, że nie kupiłam go jeszcze zanim Yoda się urodził bo spokojnie można w nim wozić noworodki – wszystkie potrzebne wkładki spłycające są w komplecie. Wydaje mi się, że generalnie jest lepszą opcją dla drobniejszych dzieci więc na pewno polecam go hipotrofikom i wcześniakom.

Podoba mi się, że w przeciwieństwie do większości fotelików montowanych tyłem nie zajmuje strasznie dużo miejsca w samochodzie i fotel osoby siedzącej przed nim nie musi być przesunięty pod samą przednią szybę – przynajmniej nie w samochodach, którymi jeździliśmy. Jest możliwość ustawienia trzech pozycji pochylenia co przydaje się kiedy dziecko zasypia bo możemy uniknąć problemu opadającej główki bardzo co często zdarza się podczas jazdy.

Świetny opis i recenzję tego fotelika znalazłam na blogu Budująca Mama.

Podczas poszukiwań fotelika przebrnęłam przez kilka wpisów oraz setki straszliwych komentarzy bo wielu rodziców bardzo emocjonalnie i negatywnie reaguje na pomysł przewożenia dziecka tyłem do kierunku jazdy po tym jak wyrośnie ono z pierwszego fotelika. Kilka argumentów ciągle się powtarza:

  • Moje dziecko nie chce jeździć tyłem.

A moje czasem nie chce brać leków, myć zębów za to pragnie przebiegać samo przez ulicę, wkładać łapy do prądu i spadać z okna. Co nie znaczy, że będę o tym dyskutować czy ulegać. Na tym polega bycie rodzicem.

  • Nie stać mnie na drogi fotelik.

Mnie też nie. Poszły oszczędności. Gdyby ich nie było wzięłabym kredyt. Jeden z banków ma w ofercie nieoprocentowany kredyt na fotelik. Nie stać mnie – psychicznie i fizycznie na kolejny -możliwy do uniknięcia – pobyt w szpitalu lub gorzej.

  • A co z nogami? W razie uderzenia – zwłaszcza z tyłu – zostaną połamane.

Nogi w tych fotelikach często mają więcej miejsca niż montowanych przodem. Nie wszyscy pamiętają aby zachować odstęp 50 cm od oparcia przedniego siedzenia kiedy montują fotelik przodem. Z obserwacji oddziału neurologii CZD widzę, że łatwiej składa się nogi niż kręgosłup.

Opornym polecam obejrzenie filmów z crashtestami różnych fotelików oraz Kabaret Dudek ze skeczem ucz się Jasiu – „praw fizyki Pan nie zmienisz, nie bądź Pan głąb”.

Howk!

Linki

IMG_3517.JPG

 

 

Reklamy

6 myśli w temacie “Jak wybrać fotelik samochodowy i nie zwariować?

  1. Sporo przydatnych informacji. Jakoś niedługo będzie mnie czekać zakup fotelika. Obecnie nie mamy samochodu więc nie jest nam potrzebny, mamy taki ż wózka 3w1 i do tej pory córka jechała w nim dwa razy… jednak w tym roku planujemy zakup samochodu i od razu kupimy odpowiedni fotelik.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s