5 prostych rad – jak nie być gupiom madkom w kawiarni

Potrzeba napisania tego tekstu zrodziła się w niedzielne popołudnie podczas pospacerowego podwieczorku w kawiarni. Siedziałam sobie spokojnie jedząc zupę, Yoda bawił się z tatą w sali z zabawkami aż tu nagle… siusiak. Przy stoliku obok, na wysokości czyjejś latte bez laktozy i kanapki z kozim serem. Miniaturowy organ męski należał do młodego człowieka poniżej lat dwóch (na oko). Został on przez swą matkę pozbawiony dolnych części garderoby (oraz jak się zapewnie kiedyś na terapii okaże godności) i przewinięty kiedy stał na krześle. I tu dochodzimy do punktu pierwszego:

1. Korzystaj z przewijaka w toalecie! Powyższa sytuacja miała miejsce w nowootwartej kawiarni dla rodzin gdzie dostępne są aż dwie bardzo czyste toalety w tym jedna z przewijakiem. Nie ma absolutnie żadnego powodu aby robić to w innym miejscu. Zwłaszcza przy stole. Jeśli boisz się zarazków to bierz swoją matę i kup antybakteryjny spray.

Skoro już jesteśmy w toalecie to przejdźmy do punktu drugiego czyli:

2. Śmierdzące pieluchy zawiń w torebkę foliową i zawiąż zanim wyrzucisz do śmieci. Nie zostawiaj bomby biologocznej po twoim maluchy do detonowania komuś innemu. Można kupić pachnace torebki albo ekologicznie recyklingować, te które zostały z zakupów. Miej serce dla czyjegoś nosa.

3. Zasady są po to by… się do nich stosować. Wielu wlascieli kawiarni traktuje jak przedłużenie własnego domu – dbają i starają się aby atmosfera była dobra. Kiedy odwiedzasz znajomych to też dopasowujesz swoje zachowanie. Jeżeli jest napisane: „zapraszamy bez butów” to je zdejmij albo załóż ochraniacze. Wchodząc, tylko na chwilkę żeby zapytać, o której kończą się zajęcia, też zostawisz błoto z ulicy, na które tylko czeka jakiś pełzający dzieć.

To samo z wózkami – jeśli jest na nie miejsce w przedsionku, korytarzu, namiocie to nie wciągaj go do środka. Wiem, że tak jest czasem wygodniej ale tylko tobie.

4. Twoje dziecko = twój bajzel. Jeżeli wyznajesz jedyny słuszny system karmienia BLW to po tym jak twój dzieć skończy już malowanie paluszkami po talerzu i karmienie niewidzialnych krasnoludków na podłodze – sprzątnij. Tyle ile dasz radę zebrać serwetką, mokrą chusteczką czy papierowym ręcznikiem. Od gruntownego sprzątania jest oczywiście personel ale czy u znajomych zostawiłabyś taki syf? Zapytaj też co wolisz – szybko dostać latte czy patrzeć jak obsługa zamiata?

5. Pilnuj stada. Fajnie, że są miejsca przeznaczone specjalnie dla rodziców z małymi dziećmi. Przychodzą tam głownie rodziny i wszyscy starają się być wyrozumiali dla cudzych dzieci wiedząc, że za chwilę role mogą się odwrócić i to nasza latorośl zwinie komuś zabawkę lub przebiegnie krzycząc. Nie jest to jednak wybieg dla psów gdzie spuszczas ze smyczy i przestajesz pilnować bo teren jest ogrodzony.

Byłam ostatnio świadkiem jak do pełniej ludzi kawiarni przyszła para, która wydobywszy dwójkę żywych przedszkolaków z kurteczek i obuwia zajęła się konwersacją po angielsku i zupełnie porzuciła kontrolę bardzo destrukcyjnego duo. Myślałam, że to rodzice ale nie. Pani była tam ze swoim nauczycielem, który przeprowadzał lekcję. Tymczasem przez okienka domku na antresoli w pokoju zabaw wyleciały filcowe owoce, lalki, misie, kręgle, puzzle, grzechotki , drewniane klocki a na koniec po schodkach sturlała się z hukiem kasa fiskalna niemal zmiatając ze sobą wspinającego się po nich niemowlaka. To na chwilę odwróciło uwagę matki od czasowników nieregularnych. Ale tylko na chwilę.

Przyznam, że sama nie jestem bez winy i czasem zdarza mi się zagadać a potem w panice rozglądać gdzie moje toto poszło. Postaram się być bardziej uważna.

Powyższe piszę jako matka dwulatka oraz osoba, która przez trzy lata prowadziła kameralną knajpkę gdzie absolutnie nie było miejsca dla dzieci ale zawsze były one miło widziane. Znam wiec sytuację z obu stron.

Reklamy

9 myśli w temacie “5 prostych rad – jak nie być gupiom madkom w kawiarni

  1. Ważne jest, by szanować siebie nawzajem. Niektóre matki, mam wrażenie, myślą tylko o sobie i nawet nie wpadną na to, że ich zachowanie może być niestosowne. Jeśli w domu pilnują, by dziecko nie tłukło szklanek i nie rzucało niczym co ma pod ręką, to powinny pilnować tego także w każdym innym miejscu na ziemi.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kawiarnia Spacerówka na Podchorążych – nomen omen – przy wejściu do Łazienek Królewskich 😉
      Dwie toalety ma także Kredkafe na Smolnej i Sto Pociech na Freta.

      Polubienie

  2. Myślę, że zasada jest tu prosta: szanujmy się nawzajem. Przewijanie przy jedzeniu jest bardzo nie na miejscu, tak samo jak puszczenie w samopas swoje latorośle. Madki czasami myślą, że skoro już nimi są, to są jak święte krowy. A prawda jest taka, że powinny pomimo tego wykazać się kulturą, szacunkiem i zrozumieniem. Tylko wtedy przekażą tez takie zachowanie swoim dzieciom.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Też niestety zauważyłam tę częstą metamorfozę matki w świętą krowę. Nagle niestety wiele zasad przestaje je obejmować. Smutne to bo często działa przeciw pozostałym mamom.

      Polubienie

  3. Uważam, ze wszystko dla ludzi ale bez przesady. Przewijanie obsranego dziecka w miejscu publicznym, jeszcze nie daj Boże, gdzie się je, to już jest nie na miejscu. My dzieci nigdy nie przewijaliśmy w innym miejscu niż do tego przeznaczone, albo w toalecie.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ze wszystkim się zgadzam, ale dodałabym jeszcze, że to samo tyczy się ojców. Tymczasem jakoś tak w dyskusji społecznej na temat rodzicielstwa ojców wiecznie spycha się gdzieś za margines, jakby ich to nie dotyczyło.

    Cieszę się, że ludzie chodzą z dziećmi w miejsca publiczne – uważam, że im wcześniej tym lepiej, dziecko powinno przecież uczyć się zachowań społecznych. Natomiast nie rozumiem, jak można zachowywać się w taki sposób – przewijać przy stole, zostawiać dzieci samopas, pozostawiać syf. Wiem, że pewne zachowania wynosi się z domu, ale nie wyobrażam sobie, żeby w pokoleniu moich rodziców odchodziły takie numery…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dobrze, że o tym wspomniałaś. Miałam wątpliwości czy pisać o matkach czy rodzicach ale jednak większość z nas czytających i piszących tu to kobiety więc stwierdziłam, że raczej wszystkie zrozumieją. W kawiarniach spotykam też zdecydowanie mniej ojców.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s